Shura System

Blogas

Pokaz Mysli



żal

żałuję przez całe lata
te chwile nachodzą mnie
nie daję sobie rady upadam
przez wiek i dwa nie mam siły

to człowiek i jego jestestwo
to bezkres Boga jego otoczenie
jestem słaba nie mam sił na walkę
przez lata nachodzę siebie

ile jeszcze lat posuchy
zanim zacznie się życie
nie mam spraw
mam tylko dlugi

dryfuję na tym żalu
i spadnę na dno
wielka nieoczywistość
droga ku przyszłości

droga

nie ma powrotów do tamtych chwil
tylko droga i droga ku Bogu
rozpamiętywać można całe lata
a nie ma bez tego życia

powiedz mi jeśli nie ma niczego
to czemu ból promieniuje z kości
dlaczego rytm poranka zabjia
skąd tu ten wilczy świat

pomyśl kto jest twoim spojrzeniem
ile razy można wygrać przed ostateczną przegraną
wszystko wróci do jedności nie ma już pytań
tylko droga i droga bezkres namiętności

i tak zostawiam swoje sprawy i idę gdzieś indziej
nie mam na siebie pomysłu słucham wiatru
tak jak nasz rok bez pamięci droga bez chodu
wysokie pianie do kształtu księżyca

zostań

zostań jesteś jak abonament
muszę cię kupować co jakiś czas
jednym pocałunkiem drobnym uśmiechem
ile wydam przez lata patrząc w przyszłość

jakiekolwiek pytania nie są potrzebne
to nasza szansa na życie jesteś ze mną
i to się liczy nie ma innego wyjścia
jak zaplątanie się duszami

zebranie

zebranie naszych uczuć prosta droga
nasza wspólna chwila powagi
nienazwana rzeka pół godziny czuwania
depozyt naszych pragnień
czekanie nad grobem wspomnienia
zawodzenie nad naszym momentem
przeczekanie najgorszego co jest
modlitwa bez słów i droga

czekanie

czekam na jeden obrót wieczności
czekam na siebie i na innych
w sobie zawieram kosmos
wychylam się z tłumu
czasami czytam i gram w karty
tak jak inni cierpię
życie nie jest łatwe
chcę się wyprowadzić
czekam na jeden obrót wieczności

życie

trzymam siebie na dystans
rozpalam ognie uczuć
bez sensu żyję 
widzę w lustrze ogolony łeb
gdzie jest tranzycja
gdzie jest życie
niknę

umowa

umowa o życie
napisana z
wyraźnym błądem
spowodowała
upadek

ograniczenie

to czysty żal
wszystkiego nie można mieć
ile sił daje mi jedno i to samo
powiedz mi skąd u ciebie ten rytm
po co wszystko się kręci
wokół te wszystkie sprawy
daj mi los i nie uciekaj
dogonię czas i legnę



po co te nerwy i dokąd idziesz
zostań zastanów zatrzymaj
przed jeden moment
albo ich parę nic nie dzieje się
tutaj bez przeczyny
jesteś częścią świata
to temat na poezję 

przerwa

Kiedy rozkoszuję się kawą
patrząc na nowe modele komputerów
nie proś mnie o pomoc z tym śmietnikiem
zaraz wracam nie bój się
zaraza mnie dobije

psychologia

Zaznaczona myśl krzyczy na mnie
przereklamowany mózg chce atencji
biorę psychozę na proporce i w świat
powoli kończy się przerwa na życie
przekazywanie depresji dalej
w zamku z naszych nerwic

nakaz

Idziemy przez betonową dżunglę
przyszedł nakaz z góry
to idea rzeczy znalezionych
tyle picia za nic
idę oglądać lądy w kaleidoskopie
za które nie płacę czynszu

zakaz

To porada na przyszłość
nie używaj komputera bez UPS
bo obędzie przerwa prądu
prąd zniknie jak niedługo benzyna
gdy już będzie przekazywanie myśli
ustawimy zakaz wjazdu do duszy
ja poszukam prawdy w klasztorze
kontemplując sztuczne światła

światło

Słońce mój gorzki strażnik
policja kogoś szuka
nie mam już czasu na karty
szukają skurwysynów do służby więziennej
czuję że ten świat niedługo pierdolnie

szczęście

Rosypane marginesy
zdobywam pralkę marzeń
wciąż bez podstawy siedzenia
poraża mnie prąd
gdy słucham porady od rzeki
niedługo mam
posiedzenie na szczycie

pokaz myśli

Pokaz myśli milliony fanów
to jest nasz program zostaw kanał
tysiące błędów wymazane
nie jesteśmy świętymi ale gramy życiem
to nasza szansa na wieczny sukces
po co nam wszystko co tylko mamy
żyję cicho między oddechami

sprawy

Te wszystkie rozrzucone sprawy
w koszu na śmieci sumienia
jutro mam wyścigi myśli
OCD mnie prześladuje
poetka uratowana?
nie ma tego w zeszycie

krzyk echa

Nie znam jeszcze przyszłości
nasza rzeczywistość gryzie
po co mi płuca bez śpiewu
jestem uzależniona
gdzie są twoje skrzydła
to porada dla tych bez pracy:
krzyk echa przebija oczy

zakres

Nasze szczęście nie ma równych
żyję skromnie przeżuwając życie
na szczęście skończyłam z paleniem
mózg uratowany wiwatuje
nie jestem od tego by liczyć na siebie
zakresem drogi jest jej komporomis
nie ma mnie w domu mojej duszy
zajmuję się czymś włączam zakres

życzenie

W wannie życia jestem pływaczką
chcę wrócić do swojego źródła
to dobra sprawa uwież mi
nazywać nienazwane lądy duszy
przez chwilę zamiaram w bezdechu
aż świat napisał mnie na nowo
idę wtedy pod prąd

Nasza samotność jest ścieżką
do innych łąk do rzeczywistości
nie ma mnie we mnie
jestem na zewnąrz
jutra
pamiętaj o mnie



Kolorowe marzenia senne
dryfują w moim dniu
jestem gdzieś idziej w innych stronach
biorę chleb pamięci i masło radości
zjadam je w paru kęsach
to moja poezja



Miłość przychodzi pierwsza
potem jest gorzej
nikt nie rozumie przejścia
między brakiem i całością
jestem nierozerwalna
jak tapeta na ścianie końca
przykleiłam się komuś do duszy



Dobro przychodzi w godzinie
która szybko przemija
wpatruję się w newsy
przechodzę w inne stany
dalekie od łąk moich marzeń
prawda zwycięży kiedyś 
kiedy już mnie nie będzie

Droga do domu

W ciągu życia radość się kończy
idziemy w inne ulice w inne miasta
krzyczymy na wieczność
z samego centrum serca
nic nie wciąga jak podróż
pieśń poranka kwili

to nasze centrum jego apogeum
jesteśmy wytrowrami duszy
nic nie dziwi się naszym zdjęciom
aż dochodzimy do domu

Samotność

Przez rok przez dwa przez pięć
zdarzenia nie dochodzą do mnie
jestem samotną wyspą
bez centrum życia
pochłaniam nowe wytrwory
poszukuję jutra w czymś innym
niż moje porozrzucane rzeczy



Wszystko staję się razem
żyjemy w choatycznym systemie
czasem o tym zapominam
i modlę się prawdziwie
wcielam się w role
i uciekam do siebie



Zaraz wracam jeszcze tylko
zastanowię się nad większym sensem
do tej pory będę mózgiem w niebie
będę kosztować eteru powłoką duszy
przez wiek albo dwa będę na tak



Czasami wybieramy komfort duszy
nad ciałem szęścia oczami
przebijamy nasze dachy
by wybrać się do innych krain
nie wieżę w inne światy
jeden to już za wiele

Misja

Moja misja w tym świecie jest różna
tajna agentka tego na górze
wcielam się w role i nie znam siebie
dzieje się wiele ale nie jestem tego częścią
bo mnie odnajdą rozpracują zabiorą gdzieś
ta sprawa jest prosta jak trup




Powoli kosztuję życia
nie mam czasu na siebie
żyję minutami
spóźniam się na galę ze szczęściem
ile lat minie zanim zapomnę
chmarę moich brzęczących błędów
które biją o moje szyby
z uporem pijanego lotnika

Zainteresowanie

Jest taka sprawa
nazywają ją porażką
sam piewca życia nie jest na nią odporny
to nie porada na ból
to nie jest kierowane do posady na górze
to tylko koncert wszystkiego jego brzmienie
samo zainteresowanie

Dobro

Lata przemijają z kretesem
a dobro zostaje z nami
to nasz magnetyczny rezonans
nazwa na naszą prawdę
grupa musi się jej słuchać
to biblioteka naszej duszy
siła w tłumie porażki

Czytanie

Czytanie to korona wieczności
porozummienie z innym mózgiem
klucz do prawdy tego świata
nagroda dla cierpliwych
obiad dla mózgu
ubezpieczenie przed nudą
szuflada naszych notatek

Świat

Świat zatacza koło
to wesoła reklama w TV
gniew tu nic nie wskóra
to miesiąc prawdy
powiedz do widzenia
dla pisarza piszącego
od miesiąca na tej samej łodzi
to żebrak na nowej zmianie

Metal

Słyszę metal dochodzący z dala
grany na gitarze dalekiej jak księżyc
przez to wybieram się w rejs
zegarek wskazuje godzinę
na rozmowę o fabule świata
marnotractwie eskpertów

Ekonomia

Niska stopa PKB
dystrubucja powinna być od wczoraj
czas na zmianę przy sterze
łopata i na budowę nowych mieszkań
rynkowi mieszkoniowemu przyda się pomoc
można też zostać strażakiem
ratującym stół z orzecha

Kościół

Kościół to kij na społeczeństwo
wsadzający nos w nasz gulasz
mękający nas ostrzem fikcji
który nie postawi nam hydrantu
i nie poda nam ceny za jabłko
potrząsnąć go i czkekać na reakcję

Test

Testu życia nie należy skracać
nie płacić za niego jak za prąd
nie czekać jak na klawisza
nie bać się jak małej myszy
to nie most nad struminiem

Bestia

Słyszę dźwięk bestii sensu
łodzie szkolnej edukacji nas przed nią chronią
jest takie pytanie szybkie jak strumień
pozostać pod kołdrą naszej wyobraźni
czy czekać na bazę nieskończoności